Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 września 2018

Mantra - inna forma sigila


Ten temat jest zainspirowany oczywiście fragmentem treści Psychonauty. Zaprezentuję go, żeby było wiadomo, o który fragment chodzi:

❠Ilistracja 3: Tworzenie sigila przy pomocy: a) metody słownej; b) metody obrazkowej; c) metody mantrycznej❞

W skrócie, mantra to powtarzane słowo lub zdanie. Mantrowanie ma na celu w medytacji tradycyjnej wywołać odmienne stany świadomości i ułatwić wyzwolenie spod wpływu poglądów ograniczających zrozumienie świata, albo wyzwolenie od cierpienia (por. Adam Szostkiewicz, Przebudzony, część pierwsza, "Budda i jego nauka", frag. "Cztery prawdy o cierpieniu"). Jest to jednak jedna z praktyk medytacyjnych, a dr Stephanie Clement wyróżnia w "Medytacji dla początkujących" takie oto elementy praktyk medytacyjnych, oczywiście ogólnikowo (przy czym nie trzeba stosować ich wszystkich w jednej praktyce medytacyjnej). Oto one:
Mantra - powtarzane słowo bądź zdanie, w medytacji mający mieć duże znaczenie w osiąganiu odmiennych stanów świadomości.
Jantra - święty obraz, na którym praktyk się koncentruje, co automatycznie zmienia jego stan świadomości poprzez skupienie na obiekcie.
Wizualizacja - różnego rodzaju aktywność umysłowa na poziomie rozbudowanej do poziomu doświadczania bodźców zmysłowych inne, niż wzrokowe (oczywiście tylko w umyśle) imaginacji, tworzenie w umyśle różnych obrazów, wrażeń czuciowych, zapachowych, smakowych itp., w różnych celach natury psychicznej i mistycznej, które praktyk zamierza osiągnąć poprzez zmianę stanu świadomości.

Z perspektywy chaockiej, mantra jest tak naprawdę bardziej tradycyjną, niezmodyfikowaną formą sigila. Ma taki sam wpływ na praktyka, jak skupienie na obrazku okultystycznym takim, jak pentagram, czy Krzyż Ankh bądź pieczęć ducha: prowokuje w nim mechanizm, który zmienia stan jego świadomości.

Mantra, a chemognoza pochodzenia "naturalnego"

Podczas medytacji zaobserwowano zwiększenie się ilości dopaminy w mózgu praktyka (Dopamina - Wikipedia, wolna encyklopedia [klik]), a według niektórych źródeł podczas medytacji i innych tego typu praktyk, jak deprywacja sensoryczna (Wiki - klik) jest do mózgu wydzielana substancja psychoaktywna, dimetylotryptamina (DMT), która prawdopodobnie jest odpowiedzialna za powstawanie tzw. "wizji" podczas medytacji, które to są bardzo sugestywnymi (uznawanymi przez umysł za "prawdziwe"), a są w trakcie trwania praktyki bardziej sugestywne, dlatego że w trakcie medytacji automatycznie lub celowo praktyk "wycisza" tę część na, którą Peter Carroll nazwał psychicznym cenzorem - część, która rozpoznaje, czy to, czego człowiek doświadcza jest doświadczeniem "prawdziwym", czy urojeniem bądź złudzeniem, iluzją czy zwykłą "fantazją".

Mantra stanowi wedle wiedzy psychologicznej formę autosugestii, sama medytacja zaś może być potraktowana, jako forma autohipnozy, która jest dodatkowo owiana atmosferą tajemniczości, co w efekcie ma jeszcze większy wpływ na świadomość, a więc i na światopogląd praktyka.

Wczorajsze, bardziej szokujące doświadczenie medytacyjne, które przeżyłem

Najpierw medytowałem tradycyjnie, wizje, jakie miałem były po prostu ekstremalne w pewnym stopniu. Doświadczyłem tego, o co mi chodziło w mantrze, otworzyłem się na przewodnictwo Ducha i dałem się prowadzić, choć na początku moja podświadomość stawiała wielki opór, co wywołało stres. Oj taaak, ego nie lubi stanu bycia prowadzonym, bycia w mocy czegoś większego od siebie, ale czy to miało mnie powstrzymać przed dalszym wchodzeniem w stan gnozy? A w życiu! Wręcz odwrotnie!

Mantry przewijały się tak jakby w mojej głowie "same". Pewne procesy rozpoznałem automatycznie jako psychologiczne, ale miałem też uczucia, których nie byłem w stanie wyjaśnić w żaden sposób, nie umiałem tego nazwać.

Pod koniec nagle myśli mi ucichły, światła, które "widziałem" w głowie nagle znikły, zapadła całkowita ciemność (w mojej "wizji"), a ja wylądowałem tak jakby w Pustce, która była w moim jestestwie, w moim poczuciu tożsamości. Byłem sobą, a moje "ja" było Nicością. Czerpałem z Nicości Moc, a raczej generowałem ja, skoro Nicość to byłem ja!

W pewnym momencie świat jakby sam zaczął wróciły raz, ja to odrzuciłem i zanurzyłem się ponownie w "Pustce", a w końcu powróciły dźwięki i wtedy się wybudziłem.

Swoją drogą, jak trafiłem w Pustkę w mojej głowie, czułem, że się do tego przyczepiłem umysłem i nie mogłem się od tego "oderwać", tzn. nie mogłem przez długi czas sam się wyrwać z tego stanu.
Co dziwne, nie przejmuję się tym aż tak bardzo.

Można się zastanawiać, czy w trakcie praktyki tego typu z czasem sigile dla ducha osobniczego cżłowieka tracą na znaczeniu, a liczy się w końcu tylko Nicość, albo Obecność (zależy, do czego się człowiek odwołuje, co uznaje za Ścieżkę właściwą dla siebie i prawdziwe doświadczenia. Ale bardziej "sensownie" brzmiałoby przekonanie, że w pewnym momencie psychika praktyka sama "dorasta" do doświadczenia pełni, doświadczenia Nicości (pełni lub części Jedni, Pełni, Całości, jakkolwiek by się to interpretowało nie ma to szerzej większego znaczenia - ma to znaczenie tylko dla praktyka).

Na koniec link do jednego ze źródeł, z których czerpałem:
Peter J. Carroll - Psychonauta czyli Magia chaosu w teorii i praktyce | Docer.pl

Bibliografia:
Peter J. Carroll - Psychonauta czyli Magia chaosu w teorii i praktyce, wydawnictwo Okultura, Warszawa 2006
Stephanie Clement - Medytacja dla początkujących. Nauka koncentracji, medytacja uzdrawiająca i techniki relaksacyjne, Klub dla Ciebie, Warszawa 2004
Adam Szostkiewicz - Przebudzony, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2004

Linki dodatkowe:
Medytacja dla początkujących - Stephanie Clement | Docer.pl
Dla początkujących. Medytacja (Clement Stephanie) - TanieKsiążki.pl

sobota, 28 lipca 2018

Nie szukaj pewników w ezoteryce, a się nie rozczarujesz


Wiele osób szuka w ezoteryce odpowiedzi, których nie znajduje w naukach ścisłych i przyrodniczych. Bywa niestety często, że ludzie, by wyleczyć swoje choroby zamiast szukać naukowych rozwiązań problemów zdrowotnych, które istnieją w medycynie, szukają ratunku w akupunkturze, ziołolecznictwie, homeopatii i pewnej dziedzinie paranaukowej, którą wielu nazywa Medycyną Holistyczną. Pół biedy, jak człowiek wybiera zamiast leków wytwarzanych sztucznie ziołolecznictwo (w końcu to dział medycyny), ale bywa, iż ludzie stawiają na skuteczność dwupunktu, akupunktury, ajurwedy, homeopatii, czy bioenergoterapii. A teraz przedstawię pogląd, który jest sumą doświadczeń osób wokół mnie i mojego własnego.

Ja i parę innych osób uważamy, że po środki magiczne, ezoteryczne, okultystyczne i także religijne powinno się sięgać dopiero, gdy medycyna rzeczywiście zawodzi, gdy nie ma w niej rozwiązania problemu z daną chorobą, gdy szanse na wyzdrowienie są bliskie zeru

Tak uważam, zastrzegam też, że najlepiej sięgać po najskuteczniejsze w danej sytuacji sposoby, zaklęcia, rytuały i zioła (zwłaszcza zioła, jeśli chce się uzyskać efekt uzdrawiający na poziomie materialnego ciała). Póki medycyna znajduje rozwiązania różnych chorób, nie trzeba sięgać po typową magię. Osoba religijna powie, że modlitwa zawsze się przyda. Ja uważam, że to kwestia dobrowolna.

Najlepiej sięgać po możliwie najskuteczniejsze środki ezoteryczne, jeśli oczywiście nic innego nie działa

Korzystając z zebranej wiedzy o ezoteryce, należy wybrać sposoby, które mają wysoką skuteczność, które prawdopodobnie zadziałają, a nie wszystko, jak leci. Niektóre metody mogą w danej sytuacji i w danej chorobie bardziej zaszkodzić, niż pomóc.

Nie należy liczyć na to, że te sposoby zawsze zadziałają, przynajmniej jeśli chodzi o zaklęcia i rytuały

Magia działa czasem w sposób niespodziewany, ale obecnie nie znamy rytuałów, które byłyby zawsze skuteczne. Jedyne, na czym obecnie bazuje okultyzm i ezoteryka to szczątkowa wiedza ezoteryczna, która jeszcze przetrwała od czasów pogaństwa, wyczucie psychologiczne maga, intuicja maga, własne doświadczenie i specjalizacja, na której magowie (zwłaszcza magowie chaosu) opierają swoje techniki. Najmniej wiedzy okultystycznej zachowało się z szamanizmu, ponieważ ten reliktowy system praktyk magiczno-religijnych zaginął w wielu kulturach, w innych został włączony w praktyki wyznawców politeizmu (wielobóstwa), a w innych przetrwał w pewnej formie, niestety został wymieszany z kultem przodków, kultem niedźwiedzia i innymi.

Osoby dociekliwe, które chcą wiedzieć więcej na temat szamanizmu, zapraszam do kliknięcia w linki poniżej:
Szamanizm - Wikipedia, wolna encyklopedia (klik)
Szamanizm jako reliktowa forma praktyk | Okult.pl - Portal kultury niecodziennej (klik)

Jeszcze kwestia tzw. wizji i przeczuć. Jak powszechnie wiadomo, zdolności takie, jak prekognicja, jasnowidzenie, intuicja, telepatia, ich istnienie i realny wpływ na życie człowieka nie zostały udowodnione naukowo ze względu na to, że one się nie sprawdzają w 100%, tylko w 70% przypadków, ewentualnie w 90% przypadków u niektórych ludzi. Myślę, że to zależy od umysłu. Bardziej otwarci ludzie wykluczą przypadkowe działanie i uznają istnienie tych i podobnych zdolności, ale osoby, które będą zatwardziałymi sceptykami lub turboateistami (ateistami, którzy nawet uwierzą tekstom pseudonaukowym, żeby znaleźć "potwierdzenie" dla swojego przekonania, że Bóg, magia, czary itp. nie istnieją, można powiedzieć, że są słabo obeznani z tematem duchów, czarostwa itp., a mimo to lub z tego powodu uznają te zjawiska za nieistniejące) mimo przedstawianych im argumentów będą nadal uważali, iż duchy, magia, anioły, demony, Bóg i inne tego typu "istoty" i "zjawiska" na pewno nie istnieją.
Nie twierdzę, że wiem wszystko. Nie ma w tych tematach nic pewnego, dlatego sam się nieco dziwię, gdy przeczucia mi się sprawdzą, ale już wolę się tym dziwić, niż uznawać się za wszystkowiedzącego Mędrca z Wieloświata, który pozjadał wszystkie rozumy. Poszerzam wiedzę, także o definicjach związanych z magią, okultyzmem, zjawiskami paranormalnymi itp. Nie wiem wszystkiego, nie widzę całości. Staram się łączyć swoje doświadczenia z wiedzą własną i innych, ale... no właśnie, między moimi doświadczeniami, a tymi doświadczeniami, które mieli inni ludzie zawsze będą pewne różnice. Należy pamiętać chaocką maksymę, która brzmi: Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone. Mój światopogląd, moje wizje, moje przeczucia mogą się sprawdzać, ale o swoim Życiu najwięcej wie tylko ta osoba, która go doświadcza. Dlatego radzę Wam: Gdy powiem Wam coś o Waszym Życiu, słuchajcie swojej intuicji, nawet jeśli moje "wizje" się sprawdzą w 100%. Nie decyduję o Waszej drodze, to Wy dokonujecie wyborów i jesteście za nie odpowiedzialni. Ja mogę tylko i wyłącznie doradzać, a Wy możecie mi uwierzyć i posłuchać rad, które daję, albo nie. Nawet nie znam całej swojej Ścieżki, tylko najbliższe momenty i decyzje, które mam podjąć, a i tak czasem olewam sygnały intuicji, co nie kończy się tak, jakbym chciał.

Pozdrawiam Was serdecznie. Hail Kaos!

sobota, 23 czerwca 2018

Chaos nie jest dobry, ani zły

Źródło obrazu:
Obraz:
Chaosphere
Źródło:

Wielu postrzega Chaos jako groźną, niszczącą lub nieprzewidywalną siłę, tymczasem takie podejście do Chaosu wynika z elementarnego niezrozumienia Jego esencji i natury jego działania oraz natury Chaosu samego w sobie. Ale do rzeczy - jaka jest natura Chaosu?

Cecha pierwsza: Zmienność, natura dynamiczna

Chaos nie jest nigdy statyczny. Zawsze reaguje dynamicznie na wszystko, co Go dotyka. Jako część Źródła Chaos jest Jego najbardziej twórczą, zmienną i dynamiczną częścią.

Cecha druga: Zdolność do wykraczania poza ustalony porządek kosmiczny, natura zarówno kosmiczna, jak i anty-kosmiczna

Chaos może wykorzystać obowiązujące prawa przyrody, nagiąć je lub złamać, ale to ostatnie jest charakterystyczne tylko dla Rozszalałego Chaosu, którego symbolem jak dla mnie jest pentagram z dwoma wierzchołkami u góry, zwłaszcza wpisany w krąg (krąg wzmacnia energię wszelkich symboli).
Chaos łamie prawo zachowania energii - im więcej energii wchłania, tym więcej wytwarza, a jego moc jest zawsze większa od mocy pochłanianej. Mało tego, im dłużej absorbuje energię, Chaos zwiększa stopniowo swoją moc wykładniczo. Tak przynajmniej robi, gdy ja doświadczam Jego Obecności. To pozwala też na szybszą manifestację życzeń i wybranych form energii mistycznej.

Cecha trzecia: Energia Chaosu jest niestabilna, ale po pewnym czasie staje się niemal niewyczerpanym źródłem bardziej stabilnej i olbrzymiej Mocy

Gdy czerpie się energię Chaosu, jest ona niby niestabilna. Przekonałem się jednak, gdy się płynie z prądem siły Chaosu, można uzyskać z Niego olbrzymią siłę, która czyni niemal cudowne rzeczy.

Cecha czwarta: Chaosowi jest obojętne, czy to, co za Jego pośrednictwem tworzymy nam się podoba - On po prostu to tworzy, gdy do tego Go zmusza cała masa wchłoniętej energii.

Chaos jest po prostu tylko twórczą, żyjącą siłą, która nie jest ani dobra, ani zła (o ile coś takiego, jak dobro i zło istnieje) - Chaos absorbuje energię i myśli, a następnie generuje podobne formy energii, podobne wizje i podobne zdarzenia. Podobne, bo nie takie same - trochę mniej stabilne i bardziej twórcze oraz bardziej reaktywne. Można powiedzieć, że cechą Chaosu jest tworzenie, które nie musi kryć za sobą jakiegoś celu wyższego, cokolwiek by to miało na poziomie Chaosu znaczyć.

Cecha piąta: Duża przypadkowość, nieobliczalność Chaosu

Chaos nie działa prawie nigdy w sposób, który dałoby się przewidzieć za pomocą matematycznych równań - wykorzystuje zbyt dużo powiązań i synchroniczności, żeby dało się obliczyć jego ruchy, a ponad to robi to w dowolnej chwili, zależnej od aktualnych wydarzeń. Tego się nie da obliczyć - działania Chaosu można jedynie doświadczyć i próbować zrozumieć Jego działanie. Bywa jednak, że wykorzystuje zależności tak harmonijne matematycznie lub wykorzystujące tak oczywiste zależności, że można by się zastanawiać, czy nie działa czasami w sposób przeliczalny, jednakże to trwa tylko przez chwilę - po kolejnym wezwaniu Chaosu Jego wpływ znowu jest mocno przypadkowy (to tak, jakby mag działał wykorzystując prawa przypadku, o których teoretyzował David Bohm, fizyk, który stworzył "filozofię" ukrytego porządku). Przynajmniej w moim przypadku tak to działa.

Cecha szósta: Ożywianie wiary i emocji ludzi wokół - kolejna cecha Kreacji Chaosu

To jest dość proste - Chaos jest wzmacniany wiarą i emocjami wokół. Można by uznać, że w tej formie jest polem energii ożywiającym, kształtującym i manifestującym w materii emocje i wiarę wszystkich istot żywych, które się poruszają w obrębie tego pola. Taka postać Chaosu może być także określana jako "dzika" magia lub Moc Tworzenia.
To pole oczywiście może też ożywiać pragnienia ludzi znajdujących się w tym polu. A skoro Chaos jest Wszystkim, a magia jest wszędzie, jeśli uznamy, że jest to właśnie Moc Tworzenia, możemy korzystać z tej cechy Chaosu w niemal każdym lub w każdym miejscu, by powodować Zmiany zgodne ze swoją Wolą.
Oto, gdzie napisano, że magia według chaotów jest wszędzie:
Magia Chaosu - magia praktyczna | NowaSwiadomosc.pl
Czym jest Magia Chaosu? | DarkPlanet.pl - wiecie, wcześniej nie znałem tej strony, dopiero dziś mi się jakby w oczy rzuciła (może Chaos mnie wspiera?😁)
Hine Phil - Magia chaosu | Docer.pl

Cecha siódma: Wielowymiarowość, natura całościowa

Chaos jest niezależny od czasu i trójwymiarowej przestrzeni, istnieje w wielu wymiarach Wszechświata, a także stanowi Jedność ze Wszystkim, a więc jest Całością, niepodzielną i istniejącą w każdym obiekcie w Kosmosie oraz w całym Kosmosie. Przy czym każdy obiekt zawiera w sobie esencję całościową Chaosu, tak jak zawiera w sobie cały Wszechświat. A więc Chaos jest  Kosmosem oraz każdą cząstką, każdym atomem w Kosmosie.
Jest niezależny od czasu i przestrzeni, a więc energia Chaosu może przekraczać czas i przestrzeń. Przy czym wielowymiarowość Chaosu i Jego całościowa natura są Jego aspektami/cechami, które są swoimi przyczynami i skutkami - czyli wielowymiarowość Chaosu ma przyczynę w Jego całościowej naturze, a całościowa natura Chaosu wynika z Jego wielowymiarowości.

Cecha ósma: Zdolność transmutacji umysłu i (teoretycznie) materii.

Chaos na pewno jest w stanie transmutować umysł - zawsze tego doświadczam, gdy absorbuję energię Chaosu. Ale skoro jest do tego zdolny, możliwe, że Chaos jest w stanie transmutować także materię we Wszechświecie. Tą cechę odkrył autor Liber Azerate - Księgi Rozszalałego Chaosu. Wykorzystał to, by utkać zaklęcie, które spowoduje uwypuklenie błędów systemów wierzeń opartych na słabych podstawach światopoglądowych, a następnie pozwoli je zniszczyć - przynajmniej w głowie adepta. Eoniczna Czarna Magia to system tradycyjnego anty-kosmicznego satanizmu, który pozwala na mroczną alchemiczną przemianę świadomości zbiorowej, tak by zauważyli fałsz w niektórych religiach i by się uwolnili spod ich wpływów (co się już dzieje - inaczej kościół nie przestrzegałby wiernych przed apostazją).

Cecha dziewiąta: Nieokreśloność w hierarchii bytów i w wyborze wartości, relatywna natura moralna i energetyczna Chaosu

Chaos nie jest ani dobry, ani zły, ale też w Chaosie nie znajdziecie żadnej uniwersalnej prawdy - dowiecie się tylko tyle, że: "Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone" - czyli, że sami nadajemy jakiś sens otaczającej nas rzeczywistości, a tzw. prawdy duchowe nigdy nie nie należy interpretować jako te, które są ostateczne.
Nie do końca wiadomo, jaki jest Chaos, zwłaszcza w tzw. walce "dobra" ze "złem" (pojęcia te są połowicznie relatywne, podobnie, jak wiele takich pojęć zasłyszanych w różnych okolicznościach od różnych osób). Wiadomo tylko tyle, że Chaos jest bardzo skuteczny.
Chaos nie zawiera w sobie schematów moralizmu, anarchizmu, feminizmu, ani żadnych podobnych i różnych od nich schematów - te schematy my do Chaosu wrzucamy, jak śmieci do śmietnika, ale czy to jest potrzebne do utrzymania natury Chaosu takiej, jaka ona jest? Nie wiadomo, ale tutaj to normalka. Jednak jak się chcecie pozbyć schematów, które Wam ciążą, używajcie raczej transmutacyjnej cechy Chaosu, dzięki temu staniecie się tacy, jak Chaos, czyli tacy, jacy jesteście prawdopodobnie naprawdę.

Cecha dziesiąta: Niedefiniowalność Chaosu i Jego niepoliczalność

Tak naprawdę nie znamy definicji Chaosu, która pasowałaby najbardziej do Jego pięknej, dynamicznej, zmiennej natury. Nie da się policzyć Chaosu jako siły widzialnej w zdarzeniach. Nie da się także zdefiniować Chaos w konkretny sposób, używając tylko jednej definicji, bo Chaos się objawia w wieloraki i zróżnicowany w istocie sposób. Jednego jednak możemy być całkowicie pewni: Jesteśmy częścią tego i nie damy rady od tego uciec. Jedyna rozsądna decyzja w momencie zetknięcia się z Chaosem jest następująca: otworzyć się na nurt Chaosu, posłuchać Jego kuszącej pieśni w swoim sercu i popłynąć z prądem.

Tak więc te osoby, które nadal miały Chaos za siłę nieczystą, wrogą lub szkodliwą, pytam Was: Co teraz myślicie? Jakie wnioski macie po przeczytaniu tego tekstu? Czy macie do przewartościowania jakieś przekonania na temat Chaosu i Jego istoty?
Niezależnie od tego, co zdecydujecie, wyraziłem swoje poglądy, oparte na doświadczeniu i wizjach, które miałem. To wszystko. Nikogo nie chcę i nie muszę przekonywać do swoich racji.
Pozdrawiam Was serdecznie z głębi Otchłani.
Klucz